Maraton Kobiet Poznań 2011

Wpisy

  • poniedziałek, 26 grudnia 2011
    • Kończy się niezwykły rok...

      Witajcie, jeszcze świątecznie ;) objedzone? to jutro od rana pobiegać :D ostatnio mam kiepski dostęp do internetu, a z tego wszystkiego zapomniałam hasła do bloga. Dziś usiadłam, uparcie próbowałam i udało się :) czy biegam...hmm...od czasu do czasu, po maratonie zrobiłam kilka treningów i pobiegłam w Półmaratonie Świętych Mikołajów w Toruniu. Na mecie uczucie niesamowite, dostałam też najpiękniejszy medal jaki mam-dzwoneczek ;) Polecam Wam uczestnictwo w tym wydarzeniu, bieganie wśród setek tak samo ubranych zawodników startujących w czerwonych koszulkach i mikołajkowych czapkach- bezcenne :)

      Kończy się niesamowity rok, ostatnio zdałam sobie sprawę, że jeszcze rok temu nie potrafiłam przebiec kilometra... Nie przyszłoby mi do głowy, że wezmę udział w półmaratonach, a co dopiero maratonie! Wciągnęłam się w bieganie, a dziś zgłosiłam swój udział w Maniackiej Dziesiątce www.maniacka.kbmaniac.pl oraz w poznańskim półmaratonie oczywiście. Czas zacząć porządne treningi :)

      Pozdrawiam i do zobaczenia gdzieś na trasie :) IX Półmaraton Świętych Mikołajów Toruń 4.12.2011r.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Kończy się niezwykły rok...”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      ewapietrowicz
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 grudnia 2011 11:48
  • piątek, 23 grudnia 2011
  • środa, 21 grudnia 2011
    • Wpis bez tytułu

      Hej dziewczyny!!!

      Co u Was słychać?:) Biegacie:)??

      Ja od ponad miesiąca się nie ruszałam, ale czas zacząć. W poniedziałek zapisałam się na Półmaraton Poznański, a to zobowiązuje!!!:)

      Z lekkim opóźnieniem chwalę się też pokonanym półmaratonem w Szamotułach. Impreza odbyła się 23.10. Trasa była świetnie oznaczona, punkty odżywcze zaopatrzone, kibice wspierający:) Udało mi się pokonać bieg w czasie 1:56:17. A więc poprzeczka na kwiecień ustawiona wysoko:)

      Pozdrawiam Was serdecznie!!!:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      barbara.polichnowska
      Czas publikacji:
      środa, 21 grudnia 2011 02:28
  • wtorek, 20 grudnia 2011
  • sobota, 19 listopada 2011
  • środa, 02 listopada 2011
  • poniedziałek, 31 października 2011
  • niedziela, 23 października 2011
    • ;-)))))))

      Jeszcze raz dziewczyny wielkie gratulacje, mam nadzieję, że ten tydzień spędziłyście głównie na relaksie !

      Pamiętajcie, biegamy dalej przynajmniej 3 razy w tygodniu i nic nie stoi na przeszkodzie abyście dzieliły się tutaj swoimi treningami i pewnie nowymi biegamy ;) Bo ta pasja i przygoda jest na całe życie ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      akujawinski
      Czas publikacji:
      niedziela, 23 października 2011 19:00
  • czwartek, 20 października 2011
    • Witajcie!

      Zgłaszam się z lekkim opóźnieniem, ale panie w pewnym wieku tak już mają…

      Czas na podziękowania!

      Najpierw Arturowi, za całokształt!

      Wiosną zjawiłam się po raz pierwszy nad Maltą na pierwszym treningu, a tam Artur i kwiat młodzieży! Gdyby chociaż raz dał mi do zrozumienia, że to nie dla mnie, że wiek, kondycja, że może lepiej z kijkami pochodzić, nie pisałaby dzisiaj tego bloga.

      Justynie za ogromny entuzjazm, życzliwość i własny przykład (brawo dla Mamy!)

      Tym wszystkim, którzy wpadli na pomysł, żeby Polska biegała. Rekord w Poznaniu, to żniwo takich akcji.

      Moim koleżankom z drużyny: tym, które pokonały już trasę maratonu  także tym, które mają to jeszcze przed sobą. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz spotkamy się na biegackich ścieżkach.

      (pomysł na bieg Mikołajkowy w Toruniu –nowe marzenie do spełnienia?).

      Dziękuję za wszystko, co od Was dostałam: życzliwość, wsparcie, dobre rady…

      I czas na ukłony dla moich najbliższych, byli moimi wiernymi kibicami od początku, ale to, co mi zgotowali na trasie będę im długom pamiętać.

      Misiek dzielnie pokonał 42 km w żółwim tempie jadąc przy mnie  na rowerze. Raz nawet się wywalił-wyglądało to groźnie-poślizgnął się na rowerze na skórce od banana!

      Janek ze swoją świeżo poślubioną Marysią dzielnie i cierpliwie przeczłapali ze mną ostatnie 12 km. Zagadywali mnie, dopingowali, poili i wierzyli, że w końcu dotrzemy do mety.

      Ani, która z małym Stasiem w koszulce „moja babcia biegnie maraton” dopingowała mnie na mecie całusy szczególne. Córko! Trzymam Cię za słowo! Przy świadkach zgłosiłaś się do biegania;)))

      Wszystkim krewnym i znajomym, którzy wytrzymywali ze mną te 4 miesiące. Wiem, że z każdego tematu skręcałam na bieganie. Obawiam się, że to mi jednak w najbliższym czasie nie przejdzie.

      A sam bieg?

      Biegło mi się powoli i dobrze do 35 km u boku Karoliny, której wiernie towarzyszył mąż, a później siostra (pozdrawiam!). Cały czas z Michałem czuwającym na rowerze. Wydawało mi się, że sił mi nie brakuje, ale później coś mi „się urwało” w lewej nodze-dokładnie na zewnątrz kolana-i każde podbiegnięcie sprawiało okropny ból.

      Po dotarciu do mety powiedziałam nigdy więcej maratonu, ale już dzisiaj myślę, że może jednak zmienię zdanie;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Witajcie!”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      aleksandra.andrzejewska
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 października 2011 06:55
  • wtorek, 18 października 2011
    • Już po....

      Nasze 5 miesięczne przygotowania się skończyły. Jesteśmy maratonkami. Udało się. Chyba każda z nas miała podczas tych kilku miesięcy obawy i chwile gdy myślałyśmy " po co nam to?".Ja przystąpiłam do treningów pełna zapału. Maraton to było moje marzenie od dawna. Pierwsze 2 miesiące biegało mi się świetnie. Chętnie wychodziłam na treningi, ale później zaczęły się schody...Praca, szkoła jakieś wyjazdy. No i stało się...w Karkonoszach skręciłam kostkę - 3 tygodnie dochodziła do siebie więc treningi jesli były to bardzo delikatne. Czułam, że po takiej przerwie biega mi się gorzej. Później przyszedł pierwszy sprawdzian - półmaraton. Nie będe ukrywac, że podłamałam się wynikiem. Liczyłam na lepszy. Będąc w samolocie do Polski podjęłam decyzję - nie biegnę maratonu. Jestem za słaba. Napisałam do Artura, który rozwiał moje wątpliwości i kazał mi biegac dalej. Tak też zrobiłam. Doszło do mnie że sama chciałam, pamiętam mój list do redakcji, moje powody żeby biegac. Nie mogłam się wycofac. No i przyszła środa przed maratonem, wracając z naszego spotkania czułam ze cos jest nie tak. 38 st gorączki, zawalone gardło, katar. 2 dni wlewałam w siebie gorącą herbatę, jadłam czosnek i brałam witaminę C. To było takie przykre , że  zdecydowałam się biec i na przeszkodzie stanie mi przeziębienie. Byłam bardzo słaba, ale z każdą godziną było lepiej. Odbierając pakiet w sobotę nadal czułam się kiepsko. Budząc się w niedzielę czułam się dobrze, jakby ktoś przez sen zabrał moje kiepskie samopoczucie. Nie wiem czy też tak miałyście, ale takiego stresu jak przed maratonem nie czułam nigdy. Byłam roztrzęsiona. Nagle w tłumie biegaczy dostrzegłam Ewkę, Olę i Karolinę. Stres zniknął, zaczęłąm cieszyc się tą atmosferą. Wystrzał, Rydwany Ognia i biegniemy. Biegło mi się bardzo dobrze. Od 15 km wiedziałam już, że nie odpuszczę-dobiegnę do mety. Do 34 km biegłam, później nogi zrobiły się sztywne, biodra też zaczęłam marszobieg - 100m szybkiego marszu, 900 m biegu. Gdy wpadałam na metę niosło mnie. Chciałam płakac, śmiac się byłam z siebie taka dumna. Bo UDAŁO SIĘ! marzenie się spełniło. Chciałam Wam bardzo podziękowac, ale jako grupie. Wspierałysmy się od samego początku. Siły dodawała mi myśl, że jestem częścią czegoś fantastycznego. Pokazałyśmy kobietom, że można, że to nie jest męski sport. Dla każdego tu jest miejsce bo czy się biega na 3:30 czy tak jak my powyżej 5 godzin ta satysfakcja po przekroczeniu mety jest taka sama.

      Chciałam podziękowac mojemu Marcinowi za to, że wspierał mnie przez te 5 miesięcy, zachęcał, czasem siłą wyprowadzał na trening, i  przejechał na rowerze 42km, za jego słowa które w ciężkich momentach podnosiły na duchu i zagrzewały do walki :)

      Dziękuje tez Arturowi, który układał nam plan, przekonywał że się uda, który chyba nigdy nie okazał, że boi się, że nie dobiegniemy.

      No i Justynie która zarażała swoim entuzjazmem, dzwoniła do nas, namawiała do treningów, która nie bała się biec w tym roku maratonu i której gratuluje poprawienia życiówki:)

      Pozdrawiam i  gratuluje NAM MARATONKOM

      P.S. Do zobaczenia na jakiejś połówce:)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Już po....”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      magdapolus
      Czas publikacji:
      wtorek, 18 października 2011 20:24